poniedziałek, 26 grudnia 2011

Co znajduje pod choinką maniaczka patchworku?

Oczywista odpowiedź to... tkaniny. Ale tym razem prezent nie był oczywisty :) Mój Mikołaj, czyli Mąż (obaj na M ;) zamówił mi wyjątkową koszulkę, tak żeby nie było wątpliwości jaki mam nałóg :) Zdjęcie zrobione w Wigilijny wieczór.


Na szybko tuż przed Świętami robiłam papierowe bombki, zachwyciły mnie u Silanny i stwierdziłam, że też takie muszę mieć :) Z kolei jeżowce robiłam dwa lata temu i muszę za rok do nich wrócić. Oba typy wytworów na naszej choince wyglądają tak.





Instrukcję na papierowe kule znajdziecie tutaj, a na jeżowce tutaj, chociaż ja uczyłam się jak je robić z ustanego przekazu nieblogowej przyjaciółki Pauliny :)

Pozdrawiam Was ciepło i po świątecznej przerwie wracam do swojego nałogu!

wtorek, 20 grudnia 2011

Kosmetyczka

W wolnej przedświątecznej chwili powstała prosta kosmetyczka, z przeznaczeniem raczej na dokumenty niż na kosmetyki dla mojej Cioci. Cioci zawdzięczam wiele, więc ta kosmetyczka to i tak o wiele za skromny prezent. Jest mała, wysokość ok. 16 cm, Jedyna ozdoba to ten ścieg przy zamku. Mam nadzieję, że się spodoba i dotrze jeszcze przed Świętami :)



Jeszcze szybko szyjące się worki na pierniczki. Wersja najprostsza na świecie :) Pierniczki to nasze dzieła rodzinne ;)


Dziękuję Wam za tyle przemiłych komentarzy do koni i gitar! Odpowiem od razu na zapytania.
Kamilo - jak przyszły tkaniny to na początku też się bałam, że jednak tkanina z konia będzie się zlewała z tłem (mój mąż by potwierdził jak go zadręczałam: ta noga chyba się zlewa z tłem ;) ale na szczęście to na zdjęciach tak tylko wygląda, w rzeczywistości nie ma takiego efektu. Koń ma 16 elementów, aż do P :)

Madziula - co do kształtów to zawsze drukuję jeden schemat więcej, tnę na kawałeczki i od nich wycinam kształt z zapasem na szwy, przykładając papierowy wzór prawą stroną do prawej strony tkaniny. O papierze śniadaniowym też myślałam, ale przy takiej ilości do przerysowywania nie miałabym cierpliwości, no i często zdarzają mi się poprawki- prucie i ponowne przeszywanie (czasem po dwa,trzy razy w jednym miejscu) i nawet papier z drukarki się rozrywa, więc zrezygnowałam z tego pomysłu.

Przyznam się Wam, że koni też miało być 6 sztuk, ale wymiękłam, do tego uprościłam sobie grzywę konia, bo ilość elementów zaczynała mi działać na nerwy. Osobiście nigdy chyba się takich podkładek nie dorobię. Byłoby mi szkoda na stole na pastwę herbaty je położyć, bo ja z tych wszystko rozlewających jestem :) 

I czas na życzenia - to na pewno mój ostatni post przed Świętami, więc życzę Wam na ten czas rodzinnej atmosfery i doświadczania Bożego Narodzenia w Waszych sercach! Radosnych Świąt!!
Ula

piątek, 16 grudnia 2011

Konie i gitary

Dwa i pół tygodnia temu usłyszałam hasło: podkładki z motywem gitary i koni. Podjęłam wyzwanie czasowo i technicznie, choć czasem mam wrażenie, że porywam się z motyką na słońce i na własne życzenie funduję sobie dużo dużo pracy ;)



Nie miałam wątpliwości, że temat gitarowy łatwo zaplanuję. Dodatkowo kolorystyka moja ukochana, we fioletach, więc to sprawiało, że gitary szyło się łatwo i przyjemnie. Same gitary powstały jeszcze na Łuczniku, ale na szczęście moja Janomka szybko wróciła z naprawy. Podkładki o wymiarach ok 30x25 cm każda.



Potem przyszedł czas na konie. Wybrałam sobie wzór, który mi się najbardziej podobał, a co za tym idzie dołożył mi najwięcej roboty. Na osłodę trudu szycia został efekt! Koń jest niesamowity i też we fioletowym klimacie, rewelacja. Na szczęście konie to nie moja tematyka i nie będzie mnie kusiło by sobie takiego jeszcze uszyć ;) Za to Paper Piecing wciąż nie może mnie do siebie zniechęcić i w planach mam kolejne PP.


Wypruwanie papierków tradycyjnie zostawiłam mężowi - ja traciłam już cierpliwość przy tych mikroskopijnych elementach w grzywie i ogonie konia! Szkoda, że na fastrygę z lamówki nie zdążył, bo to też nie należy do moich ulubionych zajęć, a Męża to odstresowuje :)




Dziękuję Wam za odwiedziny i za wszystkie przemiłe komentarze! W przedświątecznym szyciu to już resztki tego co mam do pokazania, jeszcze kosmetyczka do dokończenia i zasłużony odpoczynek :) Musicie mi dziś wybaczyć dużą ilość zdjęć- zostawiłam ich sobie tyle żeby się nacieszyć efektem, bo podkładki od razu po skończeniu wysłałam.

czwartek, 15 grudnia 2011

Okładka na zeszyt

Na nadchodzące urodziny mojej Córci uszyłam okładkę na zeszyt na jej małe dzieła (teraz nastał etap na cudne okrągłe ludziki z pięcioma paluszkami- pięciopalczatki ;) 


Jedyny słuszny kolor, czyli różowy, "popsułam" trochę pomarańczowym :) 

  To moja pierwsza okładka na zeszyt- naszukałam się w sieci jakiegoś tutoriala, jak to zrobić, a i tak do samego końca kombinowałam.Na szczęście efekt jest do przyjęcia więc zadanie zaliczone.

środa, 14 grudnia 2011

Wymianki- podziękowania

Kilka miesięcy temu ogłosiłam się na naszym szyciowym forum, że wymienię worek włóczek na zrobienie czegoś z części z nich.
Zgłosiły się dwie zdolne Kobiety: Justyna i Viola. Zajrzycie do nich bo warto!! (zdjęcia pochodzą z bloga Violi i Justyny)
Justyna zrobiła dla moich dzieciaków przepiękne zimowe komplety, niestety wciąż nie doczekały się zdjęć na małych właścicielach, ale są rewelacyjne i dzieciaki je bardzo polubiły!


Viola zrobiła dla mnie i dla mojej Mamy swetry. Są niesamowite!!

Ten jest mój

I na mnie


A ten dla Mamy - zdjęcie nie oddaje tego jaki jest miękki i misternie wykonany


Dziękuję Wam, że zgodziłyście się na wymiankę i że tyle pracy włożyłyście w stworzenie tych rzeczy dla mnie i moich bliskich!

środa, 30 listopada 2011

Wąż

Pierwszy sukces na Łuczniku :) Patchworkowy wąż gotowy. Podoba się Wam? 


Jego uszycie było banalnie proste, ale wypychanie nie było już tak łatwe. Następnym razem zrobię dwa otwory do wypychania.
Język ma z szerokiej taśmy parcianej (takiej jak do szelek w plecakach), a oczy ze sztruksu przyszyte ręcznie.


Ma półtora metra długości :) Powstał na bazie inspiracji kupnym wężem moich dzieci, który jest jedną z najlepszych zabawek do "gonienia się, straszenia i przeciągania między łóżkami" :)


Dziękuję, że kalendarze adwentowe i osoby świąteczne spotkały się z tak miłym przyjęciem u Was! Jutro kalendarze zawisną na ścianach, a zawartości będę pilnie strzegła żeby nie znikała przed terminem!

wtorek, 29 listopada 2011

Kalendarze adwentowe

Uszyłam nareszcie kalendarze adwentowe. Są trzy i są podobne, a jednak każdy jest odrobinę inny. Dwa dla moich dzieciaków, trzeci dla Chrześnicy mojego Męża. Takie kalendarze sobie wymarzyłam już dawno temu i nareszcie mogłam je zrobić dla swoich dzieci.


Powstały we współpracy ze Szwagierką Alą, która robiła cyferki, a ja resztę. Coraz lepszy jest ten nasz duet :) Wypełniłam kieszonki słodkościami i bakaliami :) Mam nadzieję, że nasze dzieciaki będą zadowolone :)


Ten już jest z zawartością, bo dziś ruszył w drogę, w końcu Adwent już się zaczął, a 1 grudnia tuż tuż.


To mój krzyżykowy debiut -  podczas szycia okazało się, że brakuje cyferek 10 i 11 w jednym komplecie, no i trochę mi się spieszyło, więc stwierdziłam, że najszybciej będzie jak sama dorobię. Kupiłam mulinę i przepadłam- krzyżykowanie też mi się podoba!! :) Wiem wiem, że cyferki są proste ale ja jeszcze nigdy nie próbowałam haftu krzyżykowego i nareszcie była okazja :)


Kalendarze są też zachętą do udziału w nowym wyzwaniu na Patchworkowej Gwieździe - tematyka jak najbardziej na czasie, świąteczno-zimowa. Zapraszamy!

Na zakończenie trochę o mojej maszynie. Wczoraj zepsuła się moja Janomka :( i czeka na serwis... nie będę wnikać czy się zepsuła czy ja ją zepsułam. Gorzej jak zobaczę ile to będzie kosztowało. W akcie desperacji (i przy okazji w niezłych już nerwach) wyciągnęłam starego Łucznika. Okazało się, że po roku stania jako maszyna "na wszelki wypadek" Łucznik dokończył swojego żywota i po pierwszym uruchomieniu ostatecznie zatarły się szczotki w silniku. Dziś Łucznik nr 1 wędruje na śmietnik. Szczęście w nieszczęściu mam identycznego Łucznika mojej Mamy, bo dla Niej zdobyłam nowszy model. Łucznik numer 2 działa i nawet udało mi się go wyregulować bez zbyt wielu gróźb pt. "wywalę cię przez okno ty złomie". Niestety jak to bywa maszyna zepsuła się w najgorszym momencie w jakim mogła, tak więc czy uda mi się zrealizować plany na Łuczniku to zobaczymy za jakiś czas. Trzymajcie kciuki! :)
Wczoraj też okazało się, że mój Syn ma ospę (i tylko patrzeć jak zarazi siostrę) więc zapowiada się mało sprzyjający czas na szycie.

Drugi kalendarz zgłosiłam na Wyzwanie Art-Piaskownicy, a pierwszy u Tukafki.

Dobrego tygodnia Wam życzę, a tym którzy trwają w duchu Adwentu życzę dobrego czasu Czuwania (po wyjaśnienie dlaczego akurat "czuwania" możecie zajrzeć do dobrego przesłania na Pierwszą Niedzielę Adwentu).

sobota, 26 listopada 2011

Ozdoby świąteczne

Wszędzie dookoła rozgrzewa się świąteczna atmosfera. Ja trochę skromnie, ale jak zwykle uparcie patchworkowo uszyłam choineczki w dwóch postaciach.
Do wysyłania życzeń zrobiłam kilkanaście kartek, w których przyszyłam choinki do papieru- szalenie spodobał mi się efekt. Każda kartka jest inna.





Kilka zawieszek - choinki na choinkę i nie tylko :)


Dobrej niedzieli!

poniedziałek, 21 listopada 2011

Moja maszynka GO! Baby

Pierwszego listopada z samego rana zaskoczyła mnie wiadomość, że wygrałam nagrodę! I to jaką nagrodę! Wygrałam u Shape Moth maszynkę GO! Baby od AccuQuilt. Zupełnie się nie spodziewałam takiej wygranej i czekałam na przesyłkę lekko niedowierzając, że rzeczywiście to do mnie ona będzie należała. Dziś wreszcie jest!! Miała mały przestój w Urzędzie Celnym, a ja miałam stracha bo chcieli mi ją oclić, na szczęście dotarła do mnie i dziś mogę się nią cieszyć!


Niedługo na pewno zacznę ją wykorzystywać :) Wybrałam takie trzy matryce: Hexagony, Apple Core i Diamonds. Wszystkich jest tyle do wyboru (zajrzyjcie tutaj), że nie mogłam się zdecydować. I na pewno będę marzyć by mieć ich więcej :)
Dziękuję Asi Shape Moth za zorganizowanie u siebie tego Giveaway! Będzie mnie korciło, żeby odłożyć na bok to czym się teraz zajmuję i spróbować wycinania kształtów maszynką :)

Z okazji dotarcia do mnie maszynki zapraszam Zielonogórzanki szyjące, dziergające itp. do namawiania się na wspólne spotkanie. Obiecałam Kasi ino-ino i Kasi z Zaczarowanej Podusi, że spotkamy się na testowanie maszynki. Wstępne plany są na styczeń, więc jeśli któraś z Was ma ochotę  to piszcie na maila.

niedziela, 20 listopada 2011

Rowery po raz drugi

A jednak... miało nie być rowerów ku pamięci ile to roboty wymaga, a uszyłam kolejnych 6 :) tym razem mają założony wymiar 25x33 cm , bo materiałów nie zabrakło. Użyłam przy nich tkanin z serii Kona Cotton i jestem zachwycona, nawet czarny nie farbował w praniu! Te rowery są odrobinę inne, mają inną kierownicę, opony i siodełko.
Dziękuję Wam, za tyle miłych komentarzy przy poprzednich rowerach, dzięki nim uwierzyłam, że są rzeczywiście piękne!



A to zapomniany królik jeszcze z października, uszyty dla Pani w przedszkolu na Dzień Nauczyciela.


Dla osób zainteresowanych unikaniem zgrubień na szwach  w PP (paper piecing, paper foundation) znalazłam ciekawa informację o zapasach na szwy. Generalna zasada jest taka: zostawiamy na szwy 1/4 cala, czyli ok. 6 mm. Ale gdy szyjemy bardzo drobne elementy, to żeby uniknąć dużych zgrubień możemy zmniejszyć zapas na szwy do 1/8 cala, czyli ok 3 mm (stosujemy tkaniny bawełniane o dobrym splocie, który utrzyma tak krótki szew). Przyznam szczerze, że zanim to odkryłam to w takich właśnie malutkich elementach dość krótko obcinałam szwy i teraz przynajmniej mogę spać spokojnie że dadzą radę.

Czasem się też zastanawiałam jak tak naprawdę prać quilty i o to samo pytali, ci których nimi obdarowałam. Poszperałam trochę na ten temat i już wiem :) Najlepiej oczywiście prać ręcznie, to najdelikatniejszy sposób i najmniejsze prawdopodobieństwo uszkodzenia szwów. Możemy też prać w w pralce, ale na programie delikatnym i delikatnie wirować, najlepiej prać quilt bez innych rzeczy tak żeby zminimalizować ocieranie się tkanin. I ostatnia ważna rzecz: nigdy nie suszymy quiltów w suszarkach bębnowych, u nas są jeszcze mało popularne ale na zachodzie powszechne. Suszenie w ten sposób niszczy szwy głównie poprzez wysoką temperaturę.

To oczywiście wiedza nie z mojej głowy, tylko to co wyszukałam na necie :)

Pozdrawiam Was serdecznie!! I wracam do Bożonarodzeniowych klimatów w szyciu. Przez ostatni miesiąc nie próżnowałam, tylko jak zwykle szyłam wiele na raz i dopiero teraz będą pojawiały się efekty.

niedziela, 23 października 2011

Rowery

Rowerowe podkładki, na kawę, herbatę i dobre ciacho!


Szyłam je krótko i intensywnie. Tak nigdy nie robię, nigdy nie zostawiam nic na ostatnią chwilę, a jednak ... Udało mi się je dokończyć 20 minut przed tym jak musiały wybyć z domu, więc się nimi nawet nie nacieszyłam ale przynajmniej miałam czas na zrobienie zdjęć. Wzór Paper Piecing, choć w pewnym momencie pomyślałam, że te rowery skutecznie mnie zniechęcą do PP na dłuższy czas (na szczęście się im nie udało!). Szyło się nieźle, gdybym sobie nie wymyśliła aż 4 sztuk :)


Rowerowe podkładki to prezent dla kogoś zakręconego na punkcie rowerów tak jak ja na punkcie maszyny :) Podkładki uszyłam ja ale nie mogę pominąć udziału mojego Męża, który tradycyjnie, dzielnie wypruwał wszystkie fastrygi i wykonał najgorszą robotę, czyli wyciąganie papierowych skrawków z szablonu. Gdyby nie on to nawet to 20 minut zapasu by mnie nie uratowało. Nie obył się oczywiście bez prucia, które skutecznie spowalniało pracę, ale efekt ostateczny bardzo mi się podoba!


Lewa strona ku pamięci żeby już nigdy nie szyć roweru ;)



Teraz czas na zasłużone lenistwo! Cieszę się, że klaun Wam się spodobał!
Dobrego tygodnia Wam życzę!

sobota, 22 października 2011

Klaun

Krótko i na temat :)
Kolorowa poducha z klaunem dla mojego Synka. Klaun oczywiście nie mojego autorstwa, bo krzyżyków wciąż nie spróbowałam, ale zrobiła go Chrzestna naszego Malucha. Nasza krzyżykowo - patchworkowa współpraca się rozwija!


Dziękuję, że mnie odwiedzacie!

wtorek, 11 października 2011

Torba na zakupy

Pierwszy raz uszyłam torbę na zakupy.
Uparłam się na wzór PP i wybrałam but na obcasie. Wzór okazał się trochę toporny, ale mam nadzieję, że jesienna torba zakupowa spodoba się temu kto ją otrzyma (i że Wam też choć trochę się podoba :)
Torba powstała bowiem z myślą o nagrodzie w Wyzwaniu Paper Piecing na Patchworkowej Gwieździe. Wyzwanie trwa do 15 października, więc jest jeszcze chwila na zabawę z PP.


Dziękuję Wam za komplementy pod adresem Szkota! Szkot już wywędrował z domu i teraz myślę nad kolejnymi projektami z tartanem, ale bardziej patchworkowymi.

sobota, 8 października 2011

Króliki

W chwili przerwy od patchworków powstały króliki. Ostatnio mocno gustuję w kratkach więc nie mogło się bez nich obyć.

Pierwszy królik to typowy Szkot, kilt ma uszyty z prawdziwego szkockiego tartanu :) Zaplanowałam go jak wróciliśmy ze Szkocji i nareszcie mógł powstać.



Drugi królik to Pan Jesienny.


Dziękuję Wam za odwiedziny i komentarze!

czwartek, 22 września 2011

Narzuta dla mojego Chłopca / Quilt for my boy

Powstawała długo, miała być gotowa na lipiec ale pojawił się drobny poślizg. Oto narzuta dla mojego Synka.
It's a quilt for my son. It should be ready in July but I had a small delay.


W dolnej części podpis, żeby nie było wątpliwości kiedy i kto dostał narzutę :)
I put a signature at lower parts of quilt.



Pierwsze oględziny nowego właściciela zaliczone :)
The first visual inspection of the new owner included :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...