niedziela, 20 listopada 2011

Rowery po raz drugi

A jednak... miało nie być rowerów ku pamięci ile to roboty wymaga, a uszyłam kolejnych 6 :) tym razem mają założony wymiar 25x33 cm , bo materiałów nie zabrakło. Użyłam przy nich tkanin z serii Kona Cotton i jestem zachwycona, nawet czarny nie farbował w praniu! Te rowery są odrobinę inne, mają inną kierownicę, opony i siodełko.
Dziękuję Wam, za tyle miłych komentarzy przy poprzednich rowerach, dzięki nim uwierzyłam, że są rzeczywiście piękne!



A to zapomniany królik jeszcze z października, uszyty dla Pani w przedszkolu na Dzień Nauczyciela.


Dla osób zainteresowanych unikaniem zgrubień na szwach  w PP (paper piecing, paper foundation) znalazłam ciekawa informację o zapasach na szwy. Generalna zasada jest taka: zostawiamy na szwy 1/4 cala, czyli ok. 6 mm. Ale gdy szyjemy bardzo drobne elementy, to żeby uniknąć dużych zgrubień możemy zmniejszyć zapas na szwy do 1/8 cala, czyli ok 3 mm (stosujemy tkaniny bawełniane o dobrym splocie, który utrzyma tak krótki szew). Przyznam szczerze, że zanim to odkryłam to w takich właśnie malutkich elementach dość krótko obcinałam szwy i teraz przynajmniej mogę spać spokojnie że dadzą radę.

Czasem się też zastanawiałam jak tak naprawdę prać quilty i o to samo pytali, ci których nimi obdarowałam. Poszperałam trochę na ten temat i już wiem :) Najlepiej oczywiście prać ręcznie, to najdelikatniejszy sposób i najmniejsze prawdopodobieństwo uszkodzenia szwów. Możemy też prać w w pralce, ale na programie delikatnym i delikatnie wirować, najlepiej prać quilt bez innych rzeczy tak żeby zminimalizować ocieranie się tkanin. I ostatnia ważna rzecz: nigdy nie suszymy quiltów w suszarkach bębnowych, u nas są jeszcze mało popularne ale na zachodzie powszechne. Suszenie w ten sposób niszczy szwy głównie poprzez wysoką temperaturę.

To oczywiście wiedza nie z mojej głowy, tylko to co wyszukałam na necie :)

Pozdrawiam Was serdecznie!! I wracam do Bożonarodzeniowych klimatów w szyciu. Przez ostatni miesiąc nie próżnowałam, tylko jak zwykle szyłam wiele na raz i dopiero teraz będą pojawiały się efekty.

11 komentarzy:

  1. O matko, na prawdę jesteś kamikadze ;) 6 rowerów to było bohaterstwo, 12 to już chyba obłęd ;)))) Dochodzisz do perfekcji!
    Królik też niczego sobie ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękuję za ten wpis, przypomniał mi że Twój mail nadal czeka! Już odpisałam, bo łakomstwo mnie wcale nie opuściło!

    OdpowiedzUsuń
  3. królik w ogrodniczkach i czapeczce jest przeuroczy (:

    OdpowiedzUsuń
  4. Wspaniałe rowerki! Są prześliczne!
    Dziękuję za informacje dotyczące prania. Instynktownie sama kiedyś uszyłam jeszcze dodatkowy woreczek do prania patchworków - może on pośrednio też pomaga w dłuższym życiu?

    OdpowiedzUsuń
  5. To teraz pewnie juz mozesz szyc rowery z zamknietymi oczami ;) Fajne "kozy" wyszly po zmianach.

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo ciężka praca.Rewelacja.

    OdpowiedzUsuń
  7. Te rowery sa genialne!!! Podziwiam Cie za cierpliwość!!! Nie wyobrażam sobie uszyć 6ciu, a co dopiero 12stu!!!

    OdpowiedzUsuń
  8. Kochane na szczęście nie mam na koncie 12 rowerów, tylko dziesięć hihi bo wtedy uszyłam "tylko" 4 :)
    Dziękuję za przemiłe słówa!!
    Aniu cOto.patchwork- o woreczku do prania nie wspomniałam, a on rzeczywiście bardzo przedłuża żywotność patchworków!! bo tak jak przy osobnym praniu nie ocierają się o inne rzeczy :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ula...wielki szacun:)!!!Tyle zszywania...Aż żal na tych cudeńkach coś postawić, żeby się nie poplamiły:)
    Królik też fajniutki:) Pozdrowienia ślę:)!

    OdpowiedzUsuń

Dobre słowo motywuje :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...