czwartek, 21 czerwca 2012

Dla Mamy i kolejne gwiazdy

Dzień Matki świętowaliśmy już jakiś czas temu, ale dopiero teraz miałam okazję wręczyć prezent mojej Mamie. Uszyłam proste etui na okulary, według tutoriala ifONY.
Do zdjęcia pozowały moje okulary i dziwnie mi się robiło zdjęcie bez nich, bo byłam delikatnie mówiąc niedowidząca :)


A na dokładkę dorzucam nowe gwiazdy. Patchwork to nałóg, szycie gwiazd chyba też uzależnia, więc nie ma się co dziwić :) Po raz kolejny będzie ich trzydzieści, kolorystyka zbliżona do tej co poprzednio, ale wzór inny i na pewno wyjdzie coś zupełnie innego, zaskakującego. Trzymajcie kciuki za szybkie tempo, ostatnia gwiezdna narzuta powstawała około 5 miesięcy :)


Dziękuję Wam za wszystkie odwiedziny na moim blogu! 


czwartek, 14 czerwca 2012

Torbiszon kraciasty

Dałam radę! Dziękuję za trzymanie kciuków, wena resztkami sił mnie wspomagała i uszyłam torbę dla siebie.
Podoba mi się chyba jeszcze bardziej niż ta gitarowa, bo jest moja i w moich kolorach!


Uszyta ze szkockiego tartanu, który dostałam rok temu i skórzanych resztek. Długo szukałam czegoś, co by się dobrze komponowało z tartanem, ciężko było aż w ostatnim porywie wygrzebałam skórzane ścinki i to okazał się strzał w dziesiątkę. Wystarczyło na wkomponowanie w klapę i w pasek.


W środku bawełniana podszewka  z obowiązkowymi kieszonkami na dwa telefony i długopis plus po drugiej stronie wpuszczana kieszonka na zamek. Torba jest zapinana na magnes, na szczęście zapięcia magnetyczne kupiłam dawno i czekają na użycie, reszta znowu z tego, co było pod ręką :)


Na tym zakończę torebkową wenę, torby nie są trudne ale jakoś mnie nie wciągnęły. Wracam do gwiazd :)

wtorek, 12 czerwca 2012

Torbiszon gitarowy

Torby nie zdarzają mi się za często, jakoś się nie mogę do nich przekonać. Ta leżała skrojona z gotową klapą kilka miesięcy, czekała na wenę :) W marcu Ania pokazywała swoją gitarową torbę z tej tkaniny, a moje gitary czekały grzecznie. Wena dopadła mnie wczoraj i dzięki niej powstało to.


Torba to nieco przerobiona listonoszka dla mężczyzny, mojego gitarowego pasjonaty. Z przeznaczeniem do noszenia tak po prostu i również na laptopa.


Z myślą o laptopie dostała nawet specjalną kieszeń wewnątrz: na zasilacz i kabel wyglądającą tak jeszcze przed wszyciem.


Użyłam w tej torbie to, co miałam pod ręką, miał być zamek, ale nie kupiłam więc jest tylko rzep w klapie, pas jest szyty a nie kupiony, ale tak to jest jak coś musi być już, teraz, zaraz... :)
Gitary na klapie są zarazem dość pokaźną kieszenią na zamek.


W środku kraciasta podszewka z kieszonką na długopis i dwa telefony.


Szyło się szybko, tylko na końcu uznałam, że pas jest zbyt krzykliwy z gitarami na zewnątrz, więc musiałam wypruć pas z gotowej już torby i doszyć go tak by na zewnątrz był dżins, ale nic straconego przynajmniej tym sposobem go też skróciłam, bo był trochę za długi.


Torbę zgłaszam do czerwcowego wyzwania Szuflady. Nie ukrywam, że gdy wczoraj zobaczyłam to wyzwanie to wena i silna motywacja same do mnie przyszły :)  Zasady proste: coś z jeansu, szyte i z kontrastowym połączeniem. Torba jest jeansowa, uszyta i czerwone gitary są kontrastującym akcentem.


Teraz trzymajcie kciuki żeby kolejna torba, tym razem dla mnie, też mi tak szybko poszła i żeby torebkowa wena została ze mną jeszcze choć jeden dzień.

sobota, 9 czerwca 2012

Zwyczajnie

Czasem zbiera mi się kolejka całkiem zwyczajnego szycia, zwężanie, szycie pościeli, podszywanie itp. i patchworki schodzą na dalszy plan. Znowu mam taki czas, a przy okazji na naglącą potrzebę uszyłam spodnie dresowe dla syna. Przyczyna prozaiczna - w poprzednich dziura zrobiła się sama ;) To moje pierwsze prawdziwe spodnie, które sama uszyłam!


Jestem z siebie dumna, ale cała zasługa to motywacja Doroty, która dała mi idealny wykrój na rozmiar trzylatka i pokazała jak to rozgryźć. Na szczęście dzianina wybacza łatwo błędy więc nie widać moich krzywizn, a ja przekonałam się, że z dzianiny całkiem przyjemnie się szyje.


Do zdjęć pozowała moja córka więc spodnie nieco przykrótkie, ale przyszły właściciel nie jest skory do współpracy i niestety nie trafiłam w jego w gust, bo przyszyłam lwa, a powinien być piesek... Taka prawdziwa dziecięca dezaprobata dla lwa ostudziła moją dumę z nowo nabytej umiejętności szycia spodni ;-)

Za to w duecie z moją małą szwaczką uszyłyśmy pościel dla lali. Musiałam ustąpić miejsca przy maszynie no i niedługo trzeba będzie pomyśleć o jakimś prostym modelu maszyny dla mojej następczyni. I proszę się nie śmiać, ale lala śpi w wanience i teraz jej przynajmniej miękko!


Pokażę Wam coś niebawem i same stwierdzicie czy przypadkiem nie oszalałam, bo znowu się za gwiazdy zabrałam i tkaniny kroję namiętnie :)

Dorotko dziękuję za wykrój i motywację!
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...