sobota, 29 listopada 2014

Kot, szop i różności kilka

W ostatnim czasie zajmuję się rzeczami przeróżnymi.

Trochę szyję, niestety malutko bo jakoś tak z maszyną mi nie po drodze. Powstały jednak dwa zwierzaki. Szop, który zamieszkiwać będzie na Malcie ale na szczęscie w polskojęzycznym domu :) Zdjęcie cyknęłam mu dosłownie tuż przed oddaniem.


Kot natomiast został z nami. Najmłodszy członek rodziny pała miłością wielką do kotów i choć kici kici zdarza mu się nawet do gołębia, to prawdziwe koty wywołują u niego ogromny entuzjazm. Na Mikołaja uszyłam mu takiego kotka cudaczka z kieszonką :)


Pełen recykling bluzki, która nie bardzo mi się na synku podobała bo zbyt szeroka a kotek wesoły :)


Robiłam kilka kartek świątecznych głównie z haftem matematycznym, ale w tym roku zapał mam słaby i jakoś tak nawet zdjęć nie robiłam. Za to nauczyłam moje dzieci haftu matematycznego i jestem pod wrażeniem że 5 i 7 latki tak super sobie z tym poradziły. To ich prace, a wzór sobie sama wymyśliłam choć wiem, że to żadne odkrycie - koło a raczej bombka :)



A w międzyczasie zamiast szyć zrobiłam polskim dzieciakom na Malcie warsztaty robienia wieńców bożonarodzeniowych z papieru. Zabawa prosta, chętnych było trochę, było głośno i wesoło i pracowicie. Jeszcze raz powtórzę taką zabawę w klasie córki w szkole w najbliższym czasie i będziemy mieć na każdych drzwiach wyjątkowe wieńce :)




Na koniec zdradzę Wam, że mnie mąż na wystawę patchworkową zapisał. Dosłownie. Tutaj patchworkowy świat nie istnieje więc tym bardziej byłam w szoku, że w markecie niedaleko nas (szumna ta nazwa market bo nie myślcie, że to tak duże jak polskie markety) będzie wystawa quiltów, przyjedzie australijska quilterka Jenny Bowker i Bernina będzie pokazy robiła. Dziś doczytałam, że można pokazać swoje prace. Nie mam ich zbyt wiele tutaj, ale co miałam powiedzieć jak mąż zadzwonił, wpisał mnie i mówi że idę ;) To obym się w środę nie skompromitowała :) Dam znać jak było.

Ula

piątek, 7 listopada 2014

Szybka piłka

Już dawno nie szyłam piłek, ale trafiła się okazja i zrobiłam jedną ze wstążeczkami dla maluszka. Gdy jakiś czas temu stwierdziłam, że te wstążeczki jednak w piłce nie mają sensu sytuację uratował mój roczniak, który"odkrył" swoją piłkę i bawi się nią codziennie. Dobrze mieć takiego zaangażowanego testera w domu.


Dziękuję za wszystkie komentarze, które zostawiacie! Bardzo mi miło!
Ula
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...