Skip to main content

Posts

Showing posts with the label naparstki

Imbryczki

To miała być kolekcja 14 imbryczków ale przeważyło znudzenie szyciem tego samego, choć sam wzór bardzo nadal lubię (autorstwa Joanny Wilczyńskiej ShapeMoth). Tak powstał bieżnik albo raczej obrusik, idealny na stolik kawowy. GestG pikowanie sprawiło że jest idealnie płaski! Uklad bloków mimi byc typowy/tradycyjny ale mój dziewięcioletni syn zaproponował coś lepszego! Ma zdecydowanie bardziej nowoczesny umysł niż ja. Bardzo ucieszyła go realizacja "Mamo zrobiłaś tak jak ci powiedziałem!". It took me definitely too much time to finish that small tablecloth but I'm happy that I haven't gave up. I love the way it looks - it's perfectly flat with the matchstick quilting!  I was going to arrange those blocks to an traditional look but my 9 years old son suggested something different and here it is. He was happy today seeing it "Mum you made it like I told you"! He has a more modern mind than me. The orginal plan was to make 14 teapots but it turned out t...

Październik

W telegraficznym skrócie bo życie strasznie goni jesienią... Moje trzy kolejne (i ostatnie już na pewno) workoplecaki do Afryki Jeden uszyty ze znaczkami z materiałów. Kiedyś dostałam takich kilka i spróbowałam sama zrobić, to całkiem fajna zabawa! Też trzy są nowe naparstki. Całkiem zwykłe ze szkockich zamków i pałaców. Cena szczęśliwie adekwatna do jakości bo bardzo nie lubię kupować zwykłych kalkomanii w cenie zdecydowanie za wysokiej. I na koniec ja w jesiennej odsłonie ale to na rzecz chwalenia się drugą spódnicą którą uszyłam. Z guzikami z przodu, ze sztruksu. Znowu dużo się nauczyłam i nadal ciągnie mnie do szycia ubrań! A teraz jak żółw zabieram się za nowe szycie. Do zobaczenia!

Sierpniowe różności

Blogowanie jest większym wyzwaniem niż wrzucanie zdjęć na Instagrama ale lubię mojego bloga więc zawsze jest to miejsce gdzie (nawet z małym opóźnieniem) chcę pokazywać moje uszytki, naparstki i wszystko co z tym związanez Dzisiaj najpierw naparstki, pamiątki z Polski. Lubię polskie grubaski coraz mocniej i szukam teraz głównie takich! Szukając fajnych okularów dla Córki znalazłam takie ludowe cudeńka a skoro kwiaty to i kwiatowe etui uszyłam na nie Nie zastanawiając się zbyt wiele czy mam czas czy nie uszyłam też poduszkę serce na wyjątkową akcję charytatywną dla kobiet po mastektomii. W Polsce zainicjowała ją Ania Sławińska, jeszcze nie dla polskich Amazonek ale miejmy nadzieję że wkrótce! Te serca trafią do Niemiec, a wcześniej będą na wystawie w Hiszpanii. Od dłuższego czasu szyję również różności według nie mojego pomysłu, ale ostatnie dwie realizacje szczególnie mi się podobają więc czemu by się nie pochwalić. Pokrowce (bo to jakoś nie pasuje mi na poszewki) z tk...

New Lanark Thimble

Dawno nie pokazywałam żadnych naparstków. Nareszcie jest z zeszło tygodniowej wycieczki w piękne miejsce, naparstkowa pamiątka. Z pewnością tam niedługo wrócimy! It's been a while since I showed thimble here. We started new traveling season so here it is a new one from New Lanark. Lovely place to visit and we definitely will be back there soon !

Naparstki z Malty / Maltese thimbles

Kilka dni temu wróciliśmy z zasłużonych wakacji na wciąż wtedy upalnej Malcie. Wykorzystaliśmy ostatki październikowego ciepła, odwiedziliśmy wiele starych kątów i kilka nowych miejsc, poczuliśmy jakbyśmy wcale się stamtąd nie wyprowadzili. Kupiłam tylko kilka naparstków bo sklepy z pamiątkami to nie jest moje ulubione miejsce. W Mdinie widziałam ręcznie robiony srebrny naparstek jak z koronki- cudeńko! Cena nie była porażająca bo tylko lub aż 20euro ale jednak nie skusiłam się na taką kosztowną pamiątkę. Few days ago we came back from holiday in Malta. It was so hot! I still feel there like at home! I bought only few thimbles because souvenirs shops aren't my favourite places... But I saw few beautiful silver thimbles in Mdina and I regret not taking pictures.  

Po powrocie

Kilka dni temu wróciliśmy z naszej wyprawy do Polski, to nie był pierwszy raz kiedy jechaliśmy ze Szkocji do Polski ale za to był to raz ostatni bo przyznaję że mam dość efektów takich długaśnych podróży. Z całej wyprawy przywiozłam trochę naparstków, w większości to prezenty od naszych bliskich. Pierwszy pokażę kupiony przez nas na południu Anglii. To naparstek z cudownej czarnej latarni Dungeness plus zestaw z kubkiem. Ten z kopalni w Nowej Rudzie też zdobyliśmy sami a kopalnię bardzo polecam dla dorosłych i trochę starszych dzieci. Naparstki z Niechorza czekały na mnie od roku.  A cudeńka z Ojcowa i okolic dołączyły do mojej kolekcji grubasków!  Pobyt w Polsce zaowocował wieloma niezaplanowanymi spotkaniami i miałam przyjemność zobaczyć się z Asią i Kasią , a w bonusie zostałam obdarowana tkaniną idealną na naszego rodzinnego bzika :) Dziękuję!  

Latarni morskich nigdy dość

Korzystając z cudownej pogody i realizując już dawno zaplanowaną wyprawę na "latarniane łowy" wyruszyliśmy daleko od domu. Celem było Mull of Galloway, najdalej wysunięty na południe zakątek Szkocji. Wyprawa warta była każdej minuty podroży! Na Mull of Galloway udało mi się kupić naparstek, więc połączyłam dwie ukochane rzeczy w jednym. A dodatkowym rarytasem jest to, że to jedna z niewielu latarni w Szkocji którą można zwiedzać i wspiąć się na górę - widoki są cudowne! Pozostałe latarnie upamiętniają zdjęcia. Portpatrick z tradycyjnym na naszych wyprawach fish and chips Killantringan, kolejna Stevensonowska latarnia - takie lubimy wciąż najbardziej. Corsewall. W wielu latarniach można wynająć nocleg w domku latarnika, tutaj jest to mini hotel. Kiedyś tylko we dwoje na pewno zafundujemy sobie weekend w latarni :) Latarnia w Cairnryan niestety tylko zza ogrodzenia lub z daleka. I na koniec Turnberry ze słynny resortem prezydenta Trumpa. Latarnię w Turnber...

Naparstki znaczą trasy naszych podróży

Zdaję sobie sprawę że większość naparstków w mojej kolekcji będzie z kategorii niewyszukanych, ale to dobrze bo dzięki nim zaznaczają się miejsca, które odwiedziliśmy. Niestety maj nie był dla mnie łaskawy pod względem szycia, zresztą czerwiec lepiej się nie zapowiada, więc podróże mi to wynagradzają. Pierwszy chronologicznie z pałacu Linlithgow. Pojechaliśmy tam dzieląc dzień pomiędzy pałacowe odkrywanie tajemnic starych murów i pobliski kanał Union Canal z krótką wycieczką barką. Zdecydowanie warto tam się wybrać! Drugi naparstek przywiozłam z Loch Katrine, czyli jeziora Katrine i rejsu statkiem parowym Sir Walter Scott. Chyba pierwszy raz w życiu tak bardzo mi się podobał deszczowy dzień, bo górskie jezioro po deszczu jest naprawdę magiczne! I trzeci naparstek z Anstruther, mała typowa nadmorska miejscowość, do której zawitaliśmy przy okazji naszych latarnianych podróży żeby zobaczyć ominiętą w zeszłym roku latarnię. Do tego dołożyliśmy okoliczny wi...