piątek, 2 grudnia 2016

Echa wystawy w Zielonej Górze... jelenie

Moja praca Natura, jak już wspominałam jakiś czas temu, miała zaszczyt stać się częścią wystawy Patchworkowa Przyroda, która wciąż jest do podziwiania w Zielonej Górze. Piękne zdjęcia z wystawy pojawiły się na wielu blogach i na stronie Stowarzyszenia Polskiego Patchworku. Zajrzyjcie koniecznie!
Ja też dostałam garść zdjęć od moich Teściów, od Ojca i od znajomych z Zielonej Góry i nie ukrywam, że jestem za nie ogromnie wdzięczna, bo bardzo chciałabym być w ukochanej Zielonej, ale teraz tutaj miałam ważniejszy czas.
Tak prezentuje się moja narzuta w otoczeniu pięknych quiltów.


A dzięki mojemu Ojcu mam świetne zestawienie ryczącego jelenia z narzuty z ryczącym jeleniem z wystawy w sąsiedniej sali.
 

Oba jelenie "nieżywe" ale podobne, prawda? :)

środa, 30 listopada 2016

Dzień Świętego Andrzeja

Święty Andrzej jest patronem Szkocji, więc co roku z okazji tego święta można zobaczyć zupełnie za darmo wiele szkockich atrakcji turystycznych. W zeszłym roku wybraliśmy Zamek w Edynburghu a w tym roku dwa inne zamki niedaleko nas. Dirleton Castle i Tantallon Castle. Niestety nie było mi dane pozwiedzać bo musiałam zostać w domu z najmłodszym, który poszalał z chorowaniem, ale reszta Rodziny wyruszyła na wyprawę i przywieźli mi z niej oprócz zdjęć także naparstek, który powiększył moją kolekcję niebieskich szkockich naparstków (pierwszy z lewej).



A to prawdziwy Tantallon Castle.


I Dirleton Castle.


Z zewnątrz zamki są niepozorne, ale zajęły moim podróżnikom kilka dobrych godzin zwiedzania i były ogromną atrakcją dla każdego! Za rok planujemy już kolejne zwiedzanie zamków tym razem w komplecie.

poniedziałek, 28 listopada 2016

Prezenty dla Mamy

Narzutę uszyłam w czasie wakacji. Grzecznie czekała na czas dotarcia do swej nowej Właścicielki. Nie ukrywam, że miałam z nią mnóstwo przygód ale w końcu musi być wyjątkowa bo jest dla mojej Mamy.


Narzuta ta uwolniła spore zapasy moich fioletów, ale przede wszystkim metry koronki, którą dostałam kiedyś "bo ty szyjesz" i która zalegała mi w pudle (jeszcze ogrom koronek został ale ile już wykorzystałam to mnie bardzo cieszy!)


Wymiary docelowe narzuty to 160x210 cm. Gdy już miałam skanapkowaną całość olśniło mnie, że czarny materiał, który wszyłam jako część tyłu może farbować pomimo, że był prany. Sprawdziłam - farbował. Wyprułam go, skanapkowałam ponownie połowę narzuty i wypikowałam. Dopiero po pikowaniu doznałam kolejnego olśnienia, że czerwony tartan chyba jednak nie był prany więc będzie farbował. Sprawdziłam na małym kawałki i nie trudno się domyślić pięknie farbował. Na szczęście po jednym praniu przestawał farbować całkowicie. Więc przepikowana całość trafiła do wanny na szybką kąpiel odfarbiającą- kilka przeprań i kilka płukań tak żeby kolor nie wnikał w inne tkaniny, bo w pralce by sobie dopiero poszalał. Potem już puściłam pranie w pralce i efekt jest taki, że nic nie jest zafarbowane! Ale myśli miałam już najczarniejsze. Na wszelki wypadek i tak zalecę Mamie pranie w 30 stopniach z dużą ilością chusteczek wyłapujących kolor na pierwszy raz.


Ale to nie koniec przygód. Czy wiedziałyście że gotowy quilt po praniu- nawet jeśli był uszyty z dekatyzowanych tkanin! - traci ok 5-7% swego wymiaru. Boleśnie się o tym przekonałam gdy z 210 cm zrobiło się 200, a ze 162 cm jakieś 156cm... Zaczęłam szukać informacji czy da się to jakoś uratować. Quilt był wciąż przed doszyciem lamówki. Znalazłam bloga Shannon i jej sposób mnie uratował! Zajrzyjcie do niej koniecznie!
Skutecznie poszerzyłam i wydłużyłam quilt, chociaż braki materiału już mono mi doskwierały i pikowanie po tych doszyciach było krótko mówiąc słabe. Gdy doszyłam lamówkę poczułam ulgę!

Jako część prezentu powstała kolejna poduszka Drzewo Rodzinne, ale nie starałam się stworzyć kompletu z narzutą, bo z założenia będzie w innym pokoju.


To wszystko jak prawdziwa dobra bajka działo się już dawno temu i teraz mogę sobie powspominać :)

piątek, 25 listopada 2016

Pasiasta poduszka "nie Log Cabin"

Poduszka wymyślona i uszyta we wrześniu w myśl zasady "szybko, szybko jeszcze zdążę". A już miałam nic nie szyć, posprzątałam maszynę i miałam czytać książki w oczekiwaniu na narodziny. Jednak niespokojny umysł nie dał się przechytrzyć. Gdy pakowałam resztki materiałów do nowego worka stwierdziłam, że pasków jest zdecydowanie za dużo i muszę koniecznie je wykorzystać.


Pomyślałam skoro paski to log cabin, próbowałam, głowiłam się, miałam upatrzony od dawna projekt no ale jednak nijak się do log cabin nie przekonam, raz szyłam i nigdy więcej! Wymyśliłam sobie więc inny projekt z pasków, rozrysowałam na papierze kilka wersji, wybrałam nr 1, zrobiłam "szablon" - 4 kwadraty z papieru podzielone liniami pomocniczymi, bo tak się dużo łatwiej zszywa paski i oto efekt.


Pasków ubyło! Nawet lamówka jest resztkowa. Poduszka dla mojego Ojca, więc mam nadzieję, że wyszła męska.


Wczoraj dotarła, można pokazywać :) Jak Wam się podoba?

poniedziałek, 7 listopada 2016

Drzewa rodzinne

Dziś kolejne poduszki rodzinne, które szyłam. Historia każdej jest inna, ale każda mi się tak samo podoba.
Pierwszą uszyłam dla Rodziców mojego Męża.



Druga powędrowała na Maltę do mojej Współtowarzyszki w ciąży, z którą na początku żartowałam, że może będziemy mieć bliźniaki a ostatecznie to Im trafiło się podwójne szczęście i "wyprzedzają" nas teraz ilościowo ;)


I ostatnia na prezent dla znajomej szkocko - kirgiskiej rodziny.

 


Z własnoręcznie wykonaną kartką w bonusie


Dziękuję za wszystkie gratulacje i miłe słowa! :)
Niedługo będę mogła pokazać kolejne rzeczy uszyte z zapasem czasowym.
Ula

niedziela, 30 października 2016

Nasze drzewo rodzinne głoszące nowinę

Moje tegoroczne szycie podzieliłam sobie na czas do końca września i potem wielka przerwa. Dlatego poduszka z naszym osobistym Drzewem Rodzinnym powstała jeszcze we wrześniu.
Zaledwie kilka dni temu urodziło się nasze czwarte Maleństwo a zarazem trzeci Syn - Antoś. W ten sposób mogę się pochwalić wielkim wydarzeniem z naszego życia i już nie będzie tajemnicą dlaczego wszystko szyłam tylko do pewnego czasu, potem wielki brzuch skłonił mnie raczej do odpoczynku.


Pomysł na taką poduszkę już długo kołatał mi się w głowie, ostatecznie uszyłam ich pięć, resztę pokażę niedługo. Dobrze, że w pudle robótkowym miałam tamborek, bo ogromnie ułatwił mi wyszywanie imion. W kwestii wyszywania jestem laikiem więc pewnie niedociągnięć sporo ale mi się bardzo podoba.

Mam dużo gotowych rzeczy, które szyłam w okresie wakacyjno-jesiennym, więc pomimo że nie będę teraz szyła to mam co pokazywać :) I nie miejcie złudzeń, że mam za dużo wolnego czasu by te posty pisać - leżą sobie przygotowane na odpowiednią porę :)

Do zobaczenia!

niedziela, 23 października 2016

Świateczna zawieszka krzyżykowa

Nie polubiłam się z krzyżykowaniem nigdy na 100%... ale potrzebowałam bardzo czymś się zająć gdy maszyna poszła na urlop a czasu jeszcze trochę wolnego mam. Miałam wyszywać cyferki na kalendarze adwentowe, które będę szyć za rok, ale ogrom pracy wykonały za mnie moje Skrzaty (7 i 9 lat) więc w tej samej gazecie gdzie był wzór cyfr znalazłam takie dwa obrazki i nie mogłam się im oprzeć.


Dzięki temu powstała dwustronna ozdoba świąteczne na naszą choinkę. Obszyłam ją jeszcze koralikami bo czegoś w niej brakowało.


Dopiero w tym roku mnie olśniło, że materiałowe ozdoby są o wiele praktyczniejsze niż szklane, papierowe czy plastikowe, bo po sezonie mogę je po prostu przeprać i nie stają się siedliskiem kurzu z wielu lat - przyznajcie sami, czy myjecie bombki? Na następne lata planuję więc wzbogacenie w szyte i wyszywane ozdoby!

czwartek, 20 października 2016

Nowe naparstki

Kilka dni temu dostałam cztery nowe naparstki. To chyba mój pierwszy naparstkowy prezent od rodziny więc cieszę się, że podczas swoich wyjazdów o mnie pamiętali!


Najbardziej chyba (z racji na trwającą fascynację) podoba mi się ten z latarnią :) ale i ten ze Skalnego Miasta ma swój szczególny urok, a ten z Karpacza przypomina wiele wypraw!


środa, 21 września 2016

Tęczowa latarnia morska II / Rainbow lighthouse II

Chwilę później niż planowałam prezentuje się druga wersja mojego wzoru paper piecing Tęczowej Latarni Morskiej, który w pierwszej odsłonie znajdziecie TU. Jedyna różnica z poprzednim wzorem to promień latarni, który tworzy tęczę poziomą. I muszę przyznać, że w fazie projektu ten pierwszy bardziej mi pasował, ale po uszyciu lubie bardziej promień poziomy.
It's second version of my pattern Rainbow Lighthouse, the first version you can find HERE. The only difference is that the rainbow is horizontal.



Gotowy blok ma 12'x12', czyli w przybliżeniu 30,5x30,5cm. Blok szyje się szybko, choć oceniłabym go na średnio-trudny. Mam nadzieję, że spodoba się Wam na tyle, że postanowicie go kiedyś uszyć. Będzie mi bardzo miło gdy w komentarzy podacie wtedy link do Waszej pracy.

Finished block size is 12'x12' (34,5x34,5 cm). I hope you would like it!
 
Darmowy wzór w formie szablonu do Paper Piecing w formacie PDF możecie pobrać TUTAJ lub na Craftsy.
I would like to share this free paper piecing pattern with you. You can download PDF copy of templates HERE or on Craftsy.


Jeśli uszyjecie latarnię będzie mi miło, jeśli podzielicie się rezultatem i przy okazji chętnie się dowiem, która wersja bardziej się Wam spodobała!
It would be nice to see if you'll make lighthouse with that pattern!
Ula

niedziela, 18 września 2016

Tęczowy kocyk

Pewnie część z Was zna akcję Tęczowy kocyk w ramach której powstają rożki, kocyki (szyte i robione na drutach czy też szydełkiem) i czapeczki dla dzieci urodzonych skrajnie przedwcześnie, tak by rodzice mieli szansę je przywitać i najczęściej zarazem pożegnać w godny sposób. Przeczytałam o akcji u Aty, na FB jest też zamknięta grupa w kwestii organizacyjnej, a w wysyłce pomogła mi Asia - dziękuję! Ilościowo uszyłam bardzo skromnie ze względu na różne okoliczności, ale może któraś z Was się do tej akcji przyłączy - temat do szycia trudny emocjonalnie ale na pewno warto!


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...