Skip to main content

Posts

Maluszkowo

Zupełnie z innej beczki niż szycie, ale też 100% hand made. Od dawna miałam ochotę zrobić tort pieluszkowy, ale nie bardzo miałam okazję. Gdy już wreszcie narodził się kandydat do obdarowania powstał taki tort. Nie robiłam sama, bo dzielną pomocnicą była moja Córcia, która układała wszystkie pieluszki. Tak naprawdę ja tylko zawiązywałam wstążeczki :) Pozostając w maluszkowym temacie udało mi się wykorzystać już do końca różowo-niebiesko-fioletowe pasy ze ścinków i oprawiłam w nie kolejny haft mojej Mamy. Powstała taka oto podusia, a te poprzednie możecie zobaczyć tu i tu . Dobrej niedzieli!

Majteczki nie w kropeczki

Już dawno widziałam u różnych blogujących Dziewczyn majteczkowe kosmetyczki i jakoś mnie nie ruszało, aż do wczoraj ;) Tak więc dopadło i mnie, potrzebowałam jednej, uszyłam pięć kosmetyczek majteczek. Taki przerywnik w innym monotonnym już szyciu. Pierwsza w wersji sexi ;) Pozostałe bardziej stonowane, ale nie umiem wybrać, która mi się najbardziej podoba. Sypnęło dziś śniegiem, ja zdecydowanie nie lubię zimy i śniegu, ale za to znam trochę małych osób, które są przeszczęśliwe :) Dobrego weekendu!

Balony

Dziś podkładki z balonami. Zaplanowane prawie rok temu, wykonane ekspresowo w tym miesiącu. Bardzo mi się podobają i dodatkowo przypomniały mi, że nadal lubię PP. Przy okazji pokażę Wam gwiazdy, które nadal szyję ale jak wiadomo gdy się robi wszystko na raz to się nie da nic skończyć ;) Dziękuję Wam za motywujące komentarze, szczególnie te o spodniach!

Pierwsze dżinsy

Pierwszy raz w życiu porwałam się na szycie poważnego ubrania. Spodnie dla Synka były rozgrzewką, a teraz zabrałam się za spodnie dla męża. Podziękowania za kupon materiału należą się Dorotce i to dzięki niej mam takie oryginalne kieszenie, bo dostałam gotowe :) Żeby nie było, że taka zdolna jestem to od razu przyznam jak szyłam. Zrobiłam coś, za co wielu profesjonalistów krawiectwa by mnie przechrzciło ;) Rozprułam stare dżinsy i to one posłużyły mi jako idealny wykrój. Bałam się najbardziej szycia kieszeni i wszywania zamka. Ale dałam radę i jestem bardzo zadowolona z efektu i dumna z siebie, że się udało. Już wiem jak lepiej szyć poszczególne części, więc za jakiś czas biorę się za drugie spodnie. Mąż jest zadowolony i to dla mnie najlepszy komplement :)

Listonoszka na jesień

Dzięki porannemu zrywowi udało mi się dokończyć szycie czwartej z już dawno skrojonych toreb. Zapinana na magnes listonoszka, w której świetnie skomponował się szary sztruks i energetyczna tkanina patchworkowa.  W środku nie mniej energetyczna żółta podszewka- idealna na jesienną pluchę :)  A jutro mam nadzieję pokazać coś czego jeszcze nie szyłam! Oby dziś udało mi się skończyć i sfotografować :) Niestety w ten weekend pierwszy raz musiałam wyrzucić cały prawie gotowy mały quilt, napsułam jak nigdy i ostatecznie chyba lepiej, że wyrzuciłam, więc ta torebka to tak na otarcie łez ;)

Piłka

Kolejna rzecz, której już jakiś czas nie szyłam. Piłka! Do szycia piłki wróciłam z wielką przyjemnością. Tym razem skusiłam się na zszywanie maszynowe wszystkich elementów i przyznam, że jest dużo szybciej i sprawniej, ale pod jednym warunkiem: heksagony i pięciokąty muszą być idealnie wycięte. Heksagony wygodnie wycięłam przy pomocy maszynki   GO! Baby , a przy pięciokątach już bardziej się namęczyłam. Piłka wyszła w wiosennym umaszczeniu :)

Zakładki

Kiedyś uszyłam dwie, a teraz powstało całe stado zakładek. Każda inna, przydadzą się na drobne upominki :) Dziękuję, że do mnie zaglądacie!