Skip to main content

Posts

Sercowe sprawy

Dokładnie miesiąc temu urodził się nasz trzeci Maluch - Jaś. Wszystko miało być proste i zwyczajne a okazało się, że przeprowadzka na Maltę to był jedynie delikatny przewrót w naszym życiu w tym roku, a dużo większy dopiero się czaił. Okazało się, że nasz Jaś urodził się z rzadką wadą serca. Pierwsze 3 tygodnie życia spędził w szpitalu na Malcie i w Londynie. Przez ten miesiąc rzadko kiedy nadążałam za tym co się dzieje, po prostu się działo - raz lepiej, raz gorzej. Dziś jesteśmy w domu z myślą, że jeszcze wiele przed nami, a najważniejsze to dotrwać do operacji. Wierzę, że obecna stabilizacja Jasia to zasługa modlitw wielu ludzi! Cieszymy się byciem w Piątkę, choć nie ukrywam jestem zwyczajnie zmęczona wielką kumulacją nieszczęść. Już się przekonałam, że limit nieszczęść nie istnieje, ale jak to dziś przeczytałam na blogu innej Mamy- limit nadziei też nie istnieje :) O szyciu na razie mogę pomarzyć, ale to co widać poniżej chciałabym skończyć w tym roku, bo święta jak na złość n...

Jesień a ja na zimowo - nie tylko krzyżykowo

Przyspieszona produkcja kartek świątecznych została ukończona w połowie września, ale robienie zdjęć trochę czekało na swój dzień. Wyszywało się całkiem szybko, ale nie ukrywam, że bardzo ucieszyłam się z powrotu do zszywania heksagonów. Tak wygląda efekt mojego krzyżykowania. To mój ulubiony obrazek, najwięcej przy nim dłubania, za to efekt wart pracy. A tego Mikołaja "skserowałam" kilka razy, bo szybki do wyszywania i spodobał mi się taki mały Mikołajek :) W każdym chyba się gdzieś pomyliłam, ale dzięki temu przecież każdy jest wyjątkowy. Powstały jeszcze dwie kartki, już nie krzyżykowe a z wykorzystaniem resztek świątecznych tkanin. Moje heksagonowanie świąteczne poszło do przodu i dziś jest na takim etapie: Dziękuję Wam za komentarze pod "maleństwem" - zdecydowałam, że doszyję jeszcze 15 sztuk, bo na tyle mam resztek i powstanie z tego mała serweta na stół. Trzymajcie kciuki, żeby na tegoroczne święta jeszcze się załapała :) Życzę W...

Maleństwo

Po wycinaniu heksagonów ze świątecznych tkanin zostały ścinki cudownych tkanin i szkoda mi było je wyrzucić. Wymyśliłam więc kolejne syzyfowe prace. Nadal pozostając w nurcie EPP (english paper piecing) wybrałam romby, bo taki kształt miały ścinki i stworzyłam to maleństwo. Krawędź tak wszytego rombu ma 2 cm. Szycie zajęło niedużo czasu, ale nie wiem co myśleć o uszyciu większej ilości, bo to jednak poważne syzyfowe katusze takie malutkie rombiki :) Dla ujęcia skali foto z monetą. Dobrego tygodnia! Ula

Monotematycznie

Nadal heksagony - od nich się długo nie uwolnię, ale dobrze mi z tym! Wykrzyżowywałam już wszystkie kartki świąteczne, tylko pokażę je przy okazji, bo muszę nacieszyć się powrotem do szycia i znaleźć okazję na zrobienie zdjęć haftów :) Ta gwiazda jeszcze nie dostała 4 kwiatów do kompletu, ale zaczęłam inną rzecz więc chwilę poczekają. A to co zaczęłam w tej chwili to temat świąteczny w wydaniu heksagonowym. Już niedługo czeka mnie dłuższy przestój więc szyję ile mogę. Tkaniny są cudowne i aż chce się szyć! Udanej niedzieli Wam życzę i przesyłam trochę słońca, bo mi go tutaj aż za dużo. Ula

Przewrotnie na upał

U mnie upał i nie powiem, żebym się z tego cieszyła... Na dodatek wyszywanie w takich warunkach motywów bożonarodzeniowych wydaje się absurdalne. Ale wiem, że w okresie bliżej świąt na pewno nie znajdę na to czasu, więc zabrałam się wcześniej za robienie kartek. Ręcznie robione kartki to już nasza tradycja. W tym roku postawiłam na krzyżykowanie, chociaż wolałabym coś z wykorzystaniem maszyny, byłoby szybciej. Już się przekonałam, że z krzyżykami nie połączy mnie wielka miłość, ale wzory czasem są tak piękne, że mogę się poświęcić. Tak więc zdrada heksagonów jest tylko chwilowa i tak naprawdę to krzyżyki stawiam wieczorami do filmów, a na dworze najlepiej jednak idą heksagony :) Zrobiłam dwie bombki (ta na zdjęciu powyżej to moja ulubiona na choince i tutaj też fajnie wyszedł efekt 3D) i dokończyłam aniołka, którego entuzjastycznie wybrała i zaczęła wyszywać moja 6-cio latka, ale dokończyć już nie chciała i zaparła się że do świąt nie ruszy ;) Reszta wzorów nieodgadniona, szu...

Moje heksagony

Dziś pokażę, co tak naprawdę dłubię z heksagonów. Ma to być kocyk/ narzuta dla chłopca, ale możliwe że jednak zostanie moją narzutą bo zaczynam podejrzewać, że ten chłopiec mnie kiedyś przechrzci za te różowe heksie ;) Oto moje "początki" - już 191 heksagonów. Wzór nie był planowany, więc dobór kolorystyczny wynika z nagromadzonych zapasów heksagonów- czyli totalny mix i sztukowanie tam gdzie do kompletu kolorystycznego zabrało np. 1 kawałka materiału (nie wspominając o tym, że ten kawałek a nawet dużo więcej leży sobie spokojnie w pudle w moim domu i niestety sam tutaj nie przybędzie). Zdjęcia "takie se" więc jeszcze jest drugie w innym ujęciu. Najpierw myślałam o watercolor, ale odpuściłam temat, bo na pewno będę dorabiać heksagony z nowo nabytych tkanin i nie udałoby mi się zachować kolorystycznych przejść. Więc wyszukałam sobie wzór, który nie jest aż tak zwyczajny ale do zrealizowania dość prosty. Inspiracją stał się dla mnie quilt Mosaic Star, kt...

Dłuuuuuugi pies

Jamnik to pies, którego lubię szczególnie a jeszcze bardziej gdy jest to po prostu przedłużona wersja rudego kundelka :) Uszyłam więc jamnika, takiego akurat do małej rączki w kolorach różnych przeróżnych. Uszyty w całości ręcznie - nic nie wskazuje, że jednak nabędę tu maszynę, więc przez rok igła to moja najlepsza przyjaciółka :) W międzyczasie regularnie zszywam heksagony ale chcę pokazać ich większą całość więc muszą jeszcze poczekać na sesję zdjęciową. Szczerze zazdroszczę Wam nadchodzącej jesieni! Tutaj bez zmian, ostatnie dni to 33 stopnie i jedyny szał to 30 minut deszczu pierwszy raz od 3 miesięcy. Dziękuję Wam za odwiedziny i wszystkie komentarze :) Ula